Relacje

 

Przygotowania Start Z trasy Nasze wywiady Media o nas

Przygotowania


Posiedzenie sztabu organizacyjnego

      

Nasze koszulki

 

Gazeta Krakowska wyd. 2003-09-04

 

 

Wiadomości Powiatowe (wydanie elektroniczne) 

2003-09-11 Sztafeta WADOWICE-WATYKAN

Ognisko TKKF „Leskowiec” w Wadowicach pragnąc uczcić 25 lat Pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II organizuje po raz trzeci Sztafetę Biegową-Pielgrzymkę WADOWICE-WATYKAN. W tym roku jest to Pielgrzymka Dziękczynno-Różańcowa. Zawodnicy wraz z obsługą techniczną i medyczną wyruszą z Wadowic 20 września br. W tym dniu o godz. 7.30 w Bazylice Ofiarowania NMP zostanie odprawiona Msza św. i pożegnanie uczestników Sztafety, a o godz. 9-tej od Bazyliki sztafeta ruszy w trasę liczącą 1687 km.
Zamierzamy pokonać z różańcem w ręku ponad 1500 kilometrów, oczywiście nawiedzając na trasie Sanktuaria Maryjne pod kierunkiem naszego duszpasterza. Naszym głównym celem jest utworzyć na Placu Św. Piotra w Watykanie biało-czerwony różaniec, aby w ten sposób podkreślić, że jest to różańcowa sztafeta. Mamy rok Różańca Świętego, w związku z tym taka inicjatywa - powiedziała kierownik Sztafety Biegowej Halina Kulbacka.
W biegu weźmie udział około 30-tu osób. Kierownikiem technicznym biegu będzie Józef Gabor. Transport, pięć samochodów, zapewniają sponsorzy - osoby prywatne. W ekipie będą m.in. lekarz, masażysta oraz duszpasterz Biegu-Pielgrzymki. Oprócz wadowiczan, w sztafecie wezmą udział również zawodnicy z pięciu miejscowości Archidiecezji Krakowskiej. Szacowany koszt przedsięwzięcia wynosi 29 tys. zł. W dniu oddawania gazety organizatorzy sztafety mieli przyznane tysiąc złotych z Urzędu Miasta w Wadowicach. Pozostałe środki będą pochodzić od sponsorów, o których organizatorzy zabiegają. Być może spłyną też środki z Urzędu Marszałkowskiego.
Przybycie do Watykanu planowane jest na niedzielę 28 września br. Uczestnicy Biegu-Pielgrzymki mają ogromną nadzieję na spotkanie z Ojcem Świętym
....
kk

 Widok z okna

Wydanie z dnia 2003-09-17

Sztafeta na jubileusz

Z Wadowic do Watykanu

   W sobotę rano z Wadowic wyruszy kilkudziesięciosobowa sztafeta biegaczy do Watykanu. W ten sposób wadowiczanie chcą upamiętnić 25-lecie papieskiego pontyfikatu.

   O 7.30 w wadowickiej bazylice zaplanowano mszę, po której uczestnicy złożą kwiaty pod tablicą Domu Papieża i wyruszą na trasę. Zaplanowano 8 etapów, których łączna długość wynosi 1,6 tys. km. Do celu sztafeta dotrze w niedzielę 28 września. Dziennie każdy z uczestników będzie musiał pokonać ok. 20 km.

   Wczoraj potwierdzony był już udział 26 osób z kilku małopolskich miejscowości. - Chcielibyśmy, żeby w sztafecie uczestniczyły osoby z każdej miejscowości, którą odwiedził Jan Paweł II. Na razie mamy przedstawicieli 5 miejscowości - mówi Halina Kulbacka z wadowickiego Klubu "Garsoniera" i TKKF "Leskowiec", głównego organizatora sztafety.

   Dodajemy, że zaplanowana na najbliższe dni sztafeta z Wadowic do Watykanu jest już trzecią, jaka organizowana była w ostatnich latach.

   Trwają ostatnie przygotowania do startu. - Ciągle poszukujemy sponsorów, którzy byliby w stanie wesprzeć to przedsięwzięcie. Bowiem oprócz biegaczy z sztafecie musi wziąć udział kilka osób z obsługi. Przejazdy, noclegi i utrzymanie - to wszystko kosztuje - mówi Kulbacka.

(GM)

Powrót na początek strony



Start

1. Uroczysta Msza Święta koncelebrowana z homilią w Bazylice Ofiarowania Najświętszej Marii Panny w dniu 20 września o godz. 7:30.

2. Złożenie kwiatów pod tablicą Domu Papieża

3. Pożegnanie uczestników Biegu-Pielgrzymki Wadowice-Watykan przez Honorowy Komitet, Sponsorów oraz Mieszkańców

4. Start ostry sztafety od Domu Papieża

 

 

Serwis fotograficzny ze startu planujemy opublikować ok. godz. 9:30 -- Zapraszamy 

Powrót na początek strony


Z trasy

Zwardoń-Skalite 20-09-2003 Godz: 11:45

Sztafeta wyruszyła po mszy św. odprawionej przez ks. Prałata Jakuba Gila w Bazylice Ofiarowania. Kazanie wygłosił delegat Ks. Kardynała ks. Paweł Łukaszka. Uczestnicy otrzymali różańce z którymi biegną do Watykanu. Po złożeniu kwiatów przed domem Papieża nastąpił ostry start. Zawodnicy dobiegli do granicy państwa w Zwardoniu, którą przekroczyli o godz. 11:30. Pogoda i dobre samopoczucie dopisuje całej ekipie  Zawodnicy przebiegli 70 km.

Kuty 20-09-2003 godz: 20:50

    Jesteśmy na pierwszym noclegu w Kutach. Bardzo serdecznie zostaliśmy przyjęci przez Ks. Proboszcza Bogumiła Mikułe z rodziną jego brata i tutejszymi parafianami z parafii pod wezwaniem Św. Józefa i Maryji Śnieżnej. Ks. Bogumił udostępnił nam do dyspozycji cała parafię - nawet ze swoją kuchnią i swoimi wyrobami, a tutejsi parafianie zaprosili nas do swoich domów na nocleg. Bardzo serdecznie przywitała nas Pani Burmistrz Maria Macejkowa, która już po raz drugi okazała nam swoją gościnność.

Prawdziwą niespodzianką jest zorganizowanie dla nas ogniska z kiełbaskami przez Proboszcza Ks. Bogumiła Mikułę.

    Dzień dzisiejszy należy zaliczyć do udanych. Biegacze z różańcem w ręku przebiegli bez widocznego zmęczenia górzysty teren przyjaznej Słowacji. Nie obyło się bez przygód jak pominięcie znakowania trasy. Do jednych z nich należy np. zabranie znacznika odcinka do przebiegnięcia trasy w postaci sympatycznego kwiatka, który spodobał się miejscowym dziewczynom. Wszyscy są zdrowi i zadowoleni. 

Jutro o godz. 9:00 odbędzie się msza św. w tutejszej parafii, która będzie odprawiana przez dwóch księży - miejscowego bardzo gościnnego proboszcza Ks. Bogumiła oraz naszego duszpasterza Ks. Pawła

Niniejszy serwis został wysłany dzięki życzliwości miejscowej cafe-internet.

Kuty 21-09-2003 godz: 10:45

    Drugi dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy mszą świętą parafialną. Razem z parafianami po mszy św. odmówiliśmy jedną tajemnicę różańca, część po polsku, część po słowacku. Podziękowaliśmy Ks. Proboszczowi i parafianom za wspólną modlitwę i przyjęcie nas w duchu chrześcijańskiej miłości. Następnie pierwszy zawodnik wyruszył na trasę żegnany przez mieszkańców Kuty, którzy byli bardzo wzruszeni i mieli łzy w oczach.

Pernitz 21-09-2003 20:00

    Gorąco.. gorąco... upał i duchota. Tak najkrócej można określić uciążliwości dnia dzisiejszego. Zawodnicy nie są zmęczeni przebytymi kilometrami, ale żarem lejącym się z nieba na asfalt, który przyspieszył rozklejenie się obuwia u niektórych biegaczy. Zanotowano pierwsze odciski stóp. Po drodze spotykaliśmy się z zainteresowaniem a nawet  dopingiem wypoczywających przy niedzielnym grilu austriaków. Interesowało ich, co to za taka długa sztafeta, oraz znakowanie trasy.

     Dzisiejszy etap miał 170 km, a łącznie biegacze mają w nogach 467 km. Wszyscy zdrowi i radośni zasiedli do niedzielnego polskiego obiadu: rosół z kurczaków  BRADO z polskim makaronem domowym. Na drugie danie ekipa kuchenno-techniczna podała polskie ziemniaki z pieczonymi udkami oraz mizerią z ogórków. Na deser herbata lub kawa z babką piaskową. Zawodnicy mieli jeszcze tyle energii, że zabawiali się piłką nożną na terenie plebańskich ogrodów. Dzisiaj śpimy w Domu Pielgrzyma przy katolickiej Parafii Stanisława Nikolasa. Jutro trudny i długi etap górski, czekają nas trzy duże wzniesienia. Najwyższe 1073m npm.

AC

Pernitz 22-09-2003 godz: 7:30

    Po porannym różańcu w mglisty poranek, pierwszy biegacz wystartował o godz: 6:55. 

Niklasdorf 22-09-2003 godz: 12:00

    Dobiegając do miasta Niklassdorf nasi biegacze spotkali po drodze pieszych pielgrzymów pątników Sławomira Marczaka i Pawła Zielińskiego. Wyruszyli oni 27 sierpnia z Częstochowy i zamierzają pieszo dotrzeć do Rzymu na 16 października. Swoją pielgrzymką chcą uczcić 25 lecie pontyfikatu Ojca Świętego. Po zasileniu ich naszym zaprowiantowaniem i zrobieniu wspólnego zdjęcia, wyruszyliśmy dalej do St.Paulo.

  Parafia Klein St. Paul w Klein St. Paul godz: 23:10

Informacja opracowana przez zawodnikow:

Dzisiejszy dzień przywitał nas mgłą i chłodem a kuchnia smacznymi jajkami w majonezie które wspominaliśmy cały dzień. Na trasę jako pierwszy wyruszył najgłośniej kichający człowiek w ekipie czyli Romek. Cały dzień upłynął pod znakiem biegania w trudnych górskich warunkach, na zasadzie "Każdy może trochę lepiej trochę gorzej". W końcu ok. godz. 17 ukończyliśmy 236 kilometrowy etap. W dobrych humorach pilnie obserwując drobne potknięcia zawodników na trasie dotrwaliśmy do kolacji.

    Najszczęśliwszym człowiekiem na trasie jest Jacek, który właśnie ustalił właściciela własnego śpiwora, oraz Marian, który wskutek braku znajomości języka pozbawił wody pitnej miejscowe krowy. 

    Podczas porannego różańca wskutek tremy powstała nowa wersja "Zdrowaś Mario ...", o dziwo najlepiej ze zadaniem poradził sobie zawodnik o pseudonimie "DIABLO", najbardziej witany zawodnik przez miejscowego Proboszcza. Andrzej specjalizujący się w górskich etapach sprawia zagrożenie dla ryb pływających w tutejszych potokach.

Info ogólne:

Biegało dzisiaj 13 zawodników i każdy pokonał średnio 20 km.

Bardzo gościnnie zostaliśmy przyjęci przez polskiego proboszcza Ks. Jacka Wesoły, który jak nam powiedział, "zawiaduje" tą parafią dopiero od dwóch tygodni. 

    O godzinie 19:00 została odprawiona Msza Św. przez Proboszcza z asystą Ks. Pawła

Klein St.Paul godz:7:20

    Po porannym różańcu poprowadzonym przez Proboszcza Ks. Jacka o godz. 7:05 wystartował pierwszy biegacz -Łukasz Długołęcki z Nowego Targu. Pożegnaliśmy się serdecznie z Proboszczem po zrobieniu wspólnego zdjęcia.

GORĄCE RELACJE BIEGACZY - ZLANYCH POTEM PO UKOŃCZENIU SWEGO ODCINKA  

   To już czwarty dzień naszej męczarni. Nazwaliśmy ten dzień "dniem prawdy". Jest godzina 12:00 "Anioł Pański". Biegnąc od godziny 7 rano stanęliśmy przed potęgą gór zwanych Alpami. Na szczęcie do biegu przystępuje trzech gigantów tj. J. Spisak, P. Hodur i R. Kling, którzy te potężne góry połknęli jak kaszka z mleczkiem. Przed nami jeszcze 200 km, ale ten dystans pozostawiamy innym, gdyż my zrobiliśmy już swoje. Jest godzina 15, powoli zmienia się styl biegania - przechodzimy do "czworakowania".

Romek Kling

15:37 Kierowca bystro wypatruje kwiatka. Minuta później ....pot spływa nam po czołach, nie widzimy go. Jest !, zbieramy go na pokład i lecimy dalej.

Pododa świetna, słońce za chmurami, wiatr wieje nam w oczy, chyba będzie padać. Widoki nie ziemskie - skały, skały, miasta, ...włoszki !!!!. Austriaczki nie są za ładne, przytaczam: "W Austrii znaleźdź ładną dziewczynę to jak w polsce brzydką !!!. Szatynki są ładne, blondynki troche głupawe"

        Niezbędnik biegacza  "Różaniec w prawą rękę papier w lewą"

            PS. Papier nie służy jedynie do wycierania potu.

    Z ostatniej chwili !!!!: Inwazja biegaczy na pola kukurydziane, Romek na czele. Jacek ma zatwardzenie.

    Siostra Halinka przygotowała bigos, wszystkim smakowało.

    Niezwykłym odkryciem tej pielgrzymki jest "Diabeł". Robi furorę w każdym kościele jaki odwiedzamy.

    W chwili obecnej zbliżamy się do Wenecji. "Diabeł" mówi nową wersję Zdrowaś Maryjo.

    Przejeżdżaliśmy dziś przez "Sierra Nevada". Czuliśmy się tacy maluccy. Najczęściej powtarzanym słowem było "ale tu pięknie". Wjechaliśmy do Słonecznej Italii, ale słoneczko się obraziło, bo jak na razie nie pokazało swego oblicza. Nie ma innego wyjścia, ostatni kilometr należy do "diabła" i księdza, słońce jednego wysłucha, drugiego się przestraszy - jutro będzie murowana pogoda.

Sebastian Widlarz

 IsolaVerde 25-09-2003 9:00

    Deszczowa i wietrzna środa była dniem odpoczynku nad Adriatykiem w Ca'Lino na Zielonej Wyspie (Isolaverde). Część ekipy pojechała do Wenecji, gdzie zwiedzili Katedrę św. Marka oraz zabytki miasta. Dzisiaj zawodnicy ruszyli na trasę po modlitwie różańcowej o godz. 7:05.

    Gorąco modlimy się o zdrowie Papieża. Zawodnicy ofiarują cały trud i modlitwę różańcową w czasie biegu  za Papieża. Wiadomość o jego chorobie napełniła nas smutkiem i chcemy naszym trudem pomóc Ojcu Świętemu w Jego dźwiganiu Krzyża.

    Ekipa podąża do Loretto aby ogrzać się ciepłem Domu Rodzinnego Jezusa i jego Matki oraz św. Józefa. Przebyliśmy większą część trasy. Dzisiaj przed nami 260 km.

Loreto (Ancona) 25-09-2003 21:30

    Śpimy u sióstr Nazaretanek. Sama Siostra Prowincjalna powitała naszą sztafetę. Było to spotkanie pełne radości, ponieważ siostra Marietta pracowała w Wadowicach , kierując ochronką. Loreto jest przepięknym miasteczkiem, górującym nad okolicą, a nad miasteczkiem góruje Bazylika Domku Nazaretańskiego.

    Dzisiejszy etap wyniósł 264 km, które zawodnicy przebyli bardzo szczęśliwie modląc się za Papieża. W Fano u Matki Bożej Królowej Marynarzy odprawialiśmy Mszę św. i po raz trzeci zostawiliśmy Proporczyk Sztafety. W trakcie biegu była też ktrótka, bardzo miła przerwa na kąpiel w morzu i mecz piłki siatkowej.

    Dzisiaj o mały włos nie utraciliśmy auta zwanego "kuchnią". Nasze gosposie Halinka i Ania tak majstrowały przy zamku auta, aż złamały kluczyk. Sztafeta ruszyła .. kuchnia została ...O zgrozo!!!. Przed katastrofą kulinarną uratowali nas Kaziu i Krzysiu, którzy pomajstrowali przy stacyjce i kuchnia ruszyła goniąc zawodników. Dotarła do nich gdy odpoczywali na plaży.

    Atmosfera jest wspaniała, odpoczywamy, a rano Msza św. w Bazylice Domku Nazaretańskiego i ruszamy w trasę do Santa Ritta z Molinnaccio.

    Czytających ten serwis prosimy o modlitwę w intencji Papieża i sztafety oraz dzielenie się spostrzeżeniami i odczuciami z nami przez pocztę elektroniczną. Nasz adres sztafeta@grafkom.pl 

Loreto 26-09-2003 10:00

    Wyspani, wypoczęci rozpoczęliśmy kolejny dzień od śniadania, pakowania i dojścia do Bazyliki. Mszę Św. przeżyliśmy w Domku Loretańskim o godzinie 8:30, gdzie polecaliśmy Bogu Ojca Świętego i nasze rodziny. Po Mszy św. odmówiliśmy tajemnicę Zwiastowania w polskiej kaplicy i zawodnicy z przed Bazyliki ruszyli na trasę kolejnego etapu. Dzisiaj po drodze nawiedzimy Św. Franciszka z Asyżu.

    Jesteśmy bardzo wdzięczni Siostrom Nazaretankom z Siostrą Prowincjalną Mariettą na czele, za gościnne przyjęcie okazaną życzliwość.

    Pozdrawiamy Siostry Nazaretanki w Wadowicach. CIAO !!!

Santa Rita Molinacio 22:30

 

    Po krętych górskich drogach włoskich zawodnicy   dobiegli do małej miejscowości wśród gór o nazwie Santa Rita Molinacio. Jest to 108 km drogi S3. Trasa była bardzo trudna i męcząca, wiła się wśród gór i dolin środkowych Włoch. Trudność zawodników polegała na tym, że trasa przebiegała raz z góry, raz po górę, powodowało dodatkowe zmęczenie biegaczy. Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że biegacz mijał rozprowadzającego stojącego w kilkukilometrowych korkach samochodowych. Pomimo tych trudności dotarliśmy do punktu docelowego. Zawodnicy ożywili mały zaspany kościółek swoim śpiewem, który rozlegał się po całej okolicy wzbudzając zainteresowanie okolicznych mieszkańców.

 

Santa Rita Molinacio  27-09-2003 9:00

    Jesteśmy po mszy św. i śniadaniu. Zawodnicy na ostatniej naradzie przed startem. Czuje się podniecenie biegaczy przed przebyciem tych końcowych kilometrów. Każdy chciałby przebiec największy odcinek trasy. Lecz tu słowo ostateczne należy do kierownika technicznego.

Castel San Elia 27-09-2003 23:00

    Dzisiaj był wspaniały dzień. Dotarliśmy do naszej bazy w San Elia u Księży Michalitów. Byliśmy tutaj w południe i po smacznym obiedzie ruszyliśmy na podbój Rzymu. Biegacze dokończyli trasę i połączyli się z całą ekipą pod Watykanem, aby wspólnie wbiec na Plac św. Piotra i wejść do Bazyliki, by pomodlić się przy grobie św. Piotra. Tutaj czekała nas bardzo mila niespodzianka. Ojciec Święty był obecny na mszy świętej o godzinie 18.00 w intencji śp. Pawła VI Papieża i Jana Pawła I swojego poprzednika. Naszej radości nie da się opisać słowami. Byliśmy na mszy św. razem z PAPIEŻEM !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zawodnicy trzymali różaniec w ręku i z całą ekipą bardzo głośno pozdrawiali Ojca Świętego, który patrzył na nas z wielką radością. Pozdrawialiśmy również Ks. Bp Stanisława Dziwisza nie wiedząc wtedy, że został mianowany Kardynałem. Przy najbliższej okazji złożymy Księdzu Kardynałowi nasze życzenia.

Zawodnicy są bardzo szczęśliwi i czują niedosyt wybieganych kilometrów, pewnie będą chcieli powrócić na nogach do swoich domów. Rozkrzyczany Romano Klink już zdeklarował swoją chęć biegnięcia do domu na swoich własnych nogach. (Romek przestań krzyczeć, żona i dzieci czekają na ciebie). Zawodnicy o swoich przeżyciach wypowiedzą się jutro, dzisiaj już smacznie śpią co słychać z za ściany (Hrrrrr....Hrrrrrr......Hrrrr....)

    Dzisiaj zabłądził samochód techniczny, byliśmy w nim bardzo źli z powodu zmarnowanego czasu, ale Pan Bóg pokazał nam, że potrafi nawet z naszych pomyłek wyprowadzić dobro. Wracając na właściwą trasę przypadkowo zauważyliśmy naszego zawodnika, który również pomylił trasę i czekał na pomoc. Nasza radość i radość pozostałej ekipy zaniepokojonej brakiem kolegi była bardzo wielka i wyraziła się w górnej piątce przybijanej zawodnikowi, który "był zagubion, a odnalazł się"

    Dzisiaj dołączyli do naszej grupy sponsorzy sztafety, którzy razem z nami modlić się będą na Placu św. Piotra w czasie jutrzejszej modlitwy Anioł Pański, na której utworzymy biało-czerwony różaniec. Mamy nadzieję, że wśród tłumu pielgrzymów Ojciec Święty zobaczy nasz żywy różaniec.

Roma/Castel San Elia 28-09-2003 21:00

    Ojciec Święty pozdrowił nas w czasie modlitwy Anioł Pański! Stojąc na Placu św. Piotra bardzo głośno wyrażaliśmy naszą radość i miłość do Następcy św. Piotra: Niech żyje Papież......., Kochamy Ciebie.... gromko grzmiało sprawiając radość Ojcu Świętemu. Byliśmy bardzo wzruszeni i uradowani spotkaniem i wspólną modlitwą. Szczególnie wzruszyło nas westchnienie Ojca Świętego "o Boże" wypowiedziane na koniec wyczytywanych nominacji kardynalskich. Wszyscy biliśmy brawo wzruszeni tym polskim akcentem.

    W sobotę wbiegliśmy na Plac, dzisiaj natomiast zajęliśmy z góry upatrzony skrawek Placu i zajęliśmy go rozkładając watykańskie krzesła, jednak Policja kazała je odłożyć na swoje miejsca. Czekając na spotkanie z Janem Pawłem II odmówiliśmy wszyscy część chwalebną Różańca, trzymając w rękach duży różaniec dany nam przez Ks. Kanonika Tadeusza Kasperka. Modliliśmy się w intencji Ojca Świętego, Ojczyzny, naszych rodzin, za zmarłych oraz w naszych intencjach osobistych z którymi dotarliśmy do Rzymu. Szczególnie dziękowaliśmy Bogu za 25 lat Pontyfikatu i za Różaniec poszerzony o Tajemnice Światła. Różni ludzie przyglądali się nam z ciekawością, robili zdjęcia i przyłączali się do wspólnej modlitwy. Szczególnie obecni tam Polacy wyrażali swoją radość i uznanie dla biegaczy uczestniczących w Sztafecie. Przed modlitwą Anioł Pański zawodnicy ubrani w biało-czerwone stroje wzięli do rąk Różaniec, który trzymali w kole utworzonym przez resztę ekipy i sponsorów. Chcieliśmy utworzyć serce wokół Różańca, ale nam nie wyszło. Różaniec był bardzo widoczny i Ojciec Święty widział go ze swego okna, o czym wiemy ze swoich źródeł informacji. Na Placu był obecny Ks. Bp Albin Małysiak z Krakowa, który gratulował nam tego wspaniałego wyczynu dokonanego z miłości do Papieża.

     Po wspólnej modlitwie i kanapkach zjedzonych ze smakiem na parkingu udaliśmy się na zwiedzanie Rzymu: Circum Maximum, Usta Prawdy, Koloseum, kościół Qvo vadis, Bazylika św. Pawła i św. Jana na Lateranie. Na świętych schodach idąc na klęczkach poleciliśmy Bogu nasze intencje. W Kaplicy bocznej Świętych Schodów odprawiliśmy Mszę św. w intencji uczestników, organizatorów, sponsorów i tych wszystkich, którzy przyjmowali nas na trasie Biegu Pielgrzymki. Późnym wieczorem wróciliśmy do Castel San Elia.

    Brak prądu, ulewa sprawiły, że spanko się przedłużyło co wyszło wszystkim na dobre. Nikt nie protestował przeciwko tej zmianie planów, ale wszyscy posłusznie pozostali w objęciach Morfeusza. W skalnym Sanktuarium Matki Bożej odprawiliśmy Mszę św. i wyruszyliśmy na Monte Casino z przystankiem w Rzymie. Czekamy na możliwość osobistego spotkania się z Papieżem. Mamy nadzieję, mocną nadzieję i ufność, że to nastąpi.

 

Roma/Castel San Elia 29-09-2003 21:30

    Wracamy z Monte Casino. Byliśmy na polskim cmentarzu wojskowym i modliliśmy się za tych, którzy oddali życie, aby Polska mogła być wolna. "Czerwone maki na Monte Casino, zamiast rosy piły polską krew.....i szli uparci, zażarci....o wolność i Polskę się bić". Była to dla nas wielka lekcja umiłowania Ojczyzny. Trzech zawodników wbiegło na górę, do cmentarza z różańcem w ręku ofiarując trud i modlitwę za poległych żołnierzy. Następnie zwiedziliśmy klasztor na Monte Casino i udaliśmy się w drogę powrotną do San Elia. Czeka tam na nas zimne leczo, które podgrzane ma nas doprowadzić do szaleństwa kulinarnego (tak twierdzi p. Halinka)

    Nadal mamy nadzieję na prywatną audiencję u Ojca Świętego. Ta nasza nadzieja jest prawie pewnością, tak że wielu ze sponsorów, którzy dojechali do Rzymu, przedłużyło swój pobyt. Modlimy się za Papieża i was prosimy o modlitwę za Jana Pawła II, który tak wiele dla nas robi.

ROMA / Rzym 30-09-2003  13:00

    Ojciec Święty Jan Paweł II przyjął nas na osobistej audiencji wraz z innymi grupami polaków. Byliśmy pod wielkim wrażeniem. Ofiarowaliśmy mu wszystkie trudy tego Biegu Pielgrzymki Różańcowej, pobłogosławił przyniesiony różaniec z Parafii Św. Piotra oraz nas wszystkich. Przyjął również od nas bochen chleba specjalnie wypieczony z plonów Ziemi Wadowickiej. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i teraz możemy spokojnie wracać do kraju. 

wszystkie relacje zostały poparte serwisem fotograficznym, do którego serdecznie zapraszamy.

Uwaga: Podany czas relacji jest czasem jej sporządzenia. Wysyłanie jej wraz z małymi zdjęciami odbywało się przez łącze GPRS sieci komórkowej ERA, gdy tylko nawiązano łączność, a z tym mieliśmy kłopoty. Powiększenia zdjęć będą wysłane, przez łącza telefoniczne stacjonarne.

Powrót na początek strony


 

WYWIADY

 

Krótkie wywiady z uczestnikami Biegu Sztafetowego

Rozmowa z Piotrem Polakiem

Przez uczestników sztafety jesteś uważany za jednego ze sponsorów. Dlaczego popierasz to przedsięwzięcie religijne?

    Przed trzema laty sponsorowałem tą sztafetę. W tym roku pociągnęła mnie idea zrobienia sztafety ze wszystkich miejsc, które odwiedził Jan Paweł II. Nie udało się wszystko, ale Papież jest z Wadowic, więc wszystkie koszty są mało ważne.

Dzisiaj jesteś w Rzymie. Czy jesteś z tego powodu zadowolony?

    Mimo iż nie było spotkania osobistego z Papieżem, myślę iż poparcie tej idei ma głęboki sens religijny i patriotyczny, gdyż Jan Paweł II jest naszym największym Rodakiem.

Twoja firma produkuje artykuły dla niemowląt. Czy chcesz w ten sposób włączyć się w cywilizację życia głoszoną przez Papieża?

    Oczywiście tak. Życie ludzkie jest niepowtarzalną wartością. Papież wskazuje nam najwłaściwszą drogę naszego życia.

Piotr Polak jest szefem firmy "Drewex".

Rozmowa z Haliną Kulbacką

    Pani Halinko, jaki cel przyświecał organizowaniu sztafety biegowej do Rzymu?

    Chciałam zaznaczyć, że już po raz trzeci organizuję sztafetę biegową do Watykanu. W tym roku łącząc sport i religiię chcieliśmy uczcić 25-lecie Pontyfikatu naszego Rodaka-Wadowiczanina Jana Pawła II i Rok Różańca. Pierwszą ideą było, aby z każdego miejsca, które odwiedził w Polsce Papież wybiegła z różańcem w ręku sztafeta biegowa do Watykanu. Jednak wielorakie trudności, szczególnie finansowe nie pozwoliły zrealizować tego zamierzenia.

Czy tylko z Wadowic wyruszyła sztafeta w tym roku?

    Po pokonaniu wielorakich trudności, dzięki Bożej pomocy i życzliwości sponsorów udało się nam zorganizować sztafetę. Chciałam zaznaczyć, że nasza sztafeta nie ogranicza się jedynie do Wadowic, ale mamy dwóch zawodników z Krakowa, dwóch z Nowego Targu i jednego ze Starego Sącza.

Ile osób liczy sztafeta?

    Wszystkich jest nas 25 osób, w tym 15 zawodników, 5 kierowców i obsługa techniczna. Jest z nami ksiądz, który pełni opiekę duchową nad naszą ekipą. Razem Anią Olejnik dbamy o pożywienie dla ekipy. Pilotem jest Tadeusz Domański, kierownikiem technicznym biegu Józiu Gabor, o serwis internetowy dba Andrzej Czuchajew. Wszyscy staramy się pomagać sobie nawzajem.

Jakie były największe przeszkody w organizowaniu tak wielkiej sprawy?

    Niestety były to trudności finansowe. Do końca nie było wiadome czy sztafeta wyruszy w pełnym składzie. Jednak dzięki Bożej Opatrzności, która czuwa nieustannie nad nami znalazły się środki i sztafeta ruszyła. Jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim sponsorom Pielgrzymki szczególnie Urzędowi Marszałkowskiemu. Modlimy się za nich. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Bóg nam wszystko wynagrodzi.

Jak się czuje organizator u kresu Sztafety?

    Jestem zmęczona jak wszyscy uczestnicy sztafety, ale bardzo szczęśliwa, że mogliśmy dobiec do celu i uczcić w ten sposób Rok Różańca i Papieża, który zrobił nam wielką niespodziankę, gdy w sobotę mogliśmy uczestniczyć we mszy św. w Bazylice św. Piotra w obecności Papieża. Codzienna msza św., modlitwa różańcowa dodawała nam siły i pomagała pokonać wszelkie trudności. Spotkanie z Papieżem wynagradza nam wszelkie trudy i niedogodności jakie ponieśliśmy przez te osiem etapów.

Były już trzy sztafety czy będzie Pani organizowała jeszcze sztafetę biegową do Rzymu?

    Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Jest to piękna sprawa łączenia wiary, sportu. Młodzi ludzie realizują swoje marzenia, ideały. Przyjdzie czas na podsumowanie obecnej sztafety to wtedy zobaczę czy da się jeszcze zorganizować następną pielgrzymkę biegową. Dzisiaj dziękuję Bogu i ludziom za tę sztafetę, która powoli dobiega końca.

 Rozmowa z Józefem Gaborem - kierownik techniczny biegu

Co należy do zadań kierownika technicznego biegu?

    Przygotowanie trasy z podziałem na etapy. Przekazanie startującemu zawodnikowi maximum wiadomości na temat czekającej go trasy biegu. Dbam o bezpieczeństwo zawodników poprzez odpowiednie oznakowanie zawodnika (koszulka odblaskowa) i trasy (kolorowa wstążeczka)

Ile zawodnicy przebiegli w sumie kilometrów?

Było ich 1547 km. Najkrótszy etap dzienny wynosił 158 km, a najdłuższy 345km.

Największe trudności?

    Tunele jak i również nie przewidziane objazdy z powodu robót drogowych. Wąskie pobocza na trasach włoskich, gdzie był bardzo duży ruch samochodowy.

Najciekawsze zdarzenia?

    Spotkanie z pątnikami, którzy na nogach pielgrzymują z Polski do Ojca Świętego, możliwość zobaczenia bananowców, spróbowania figi prosto z drzewa i w chwili przerwy zażywanie kąpieli w Adriatyku.

Który raz bierze Pan udział w sztafecie?

    Od zarania sztafety. Jestem już po raz trzeci. Dwa razy biegałem jako uczestnik sztafety, a tym razem od słupka do słupka ze wstążką w ręku.

Kogo Pan chce pozdrowić?

    Tych, którzy chcieli wziąć udział w sztafecie, ale z różnych przyczyn nie mogli. Przesyłam całuski dla żony.

 

Rozmowa z Grzegorzem Rokowskim?

Dlaczego nazywają cię Diablo?

    Tak mnie ochrzcili na pierwszej sztafecie, gdy pokonałem biegiem górę nie do pokonania?

Co daje ci pielgrzymka?

    Siłę i wiarę w to co robię

Czy bieganiem parasz się zawodowo, czy tylko amatorsko?

    Amatorsko. Bieganie sprawia mi przyjemność.

Czy masz diabelski wpływ na uczestników sztafety?

    Tak. Diabelsko pozytywny.

Kogo chcesz pozdrowić?

    Wszystkich przychylnych temu biegowi oraz Rodzinę.

 

Rozmowa ze Stanisławen Byczkiem

Skąd pochodzisz?

    Jestem z Krakowa i wraz z kolegą Piotrkiem Ziółko reprezentujemy Parafialny Klub Sportowy JADWIGA

 W jaki sposób znalazłeś się wśród nas?

O sztafecie dowiedziałem się, gdy p. Halina rozesłała propozycje biegu z miejsc, które odwiedził Papież. Jestem w zastępstwie p. Ziółko, który uległ kontuzji.

Jakie masz wrażenia z tej sztafety?

Jest to potężne przeżycie. Trud biegania schodzi na drugi plan wobec przeżyć duchowych. Człowiek biegnąc z różańcem w ręku ma czas na zastanowienie się nad wieloma aspektami życia, jego sensu.  Może przedstawić Bogu swoje osobiste intencje. Takie przedsięwzięcia są bardzo potrzebne, jest wielu chętnych do uczestnictwa, ale nie ma kto tego zorganizować.

Kogo chcesz pozdrowić?

Wszystkich ludzi wspierających nas duchowo swoją wiarą w powodzenie tego przedsięwzięcia.

 

Rozmowa z Andrzejem Gackiem?

Prosimy o przedstawienie się, powiedzenie kilka słów o sobie?

    Pochodzę z Muszyny, gdzie jestem społecznym trenerem MKN "Muszyna". Trenuje biegaczy w sekcji narciarstwa i biegów górskich. Na Pielgrzymce reprezentuję Stary Sącz z którego chciałem zorganizować sztafetę, ale finanse nie pozwoliły.

Od kogo dowiedziałeś się o idei zorganizowania sztafet papieskich?

    Wiadomość przekazał mi prezes TKKF-u w Nowym Sączu, który otrzymał propozycję od TKKF "Leskowiec" w Wadowicach.

Najwspanialsze przeżycie z trasy sztafety?

    Bieganie z różańcem w ręku po drogach Europy. Zespolenie w Pielgrzymce Biegowej sił fizycznych i duchowych człowieka. 

Czy po raz pierwszy jesteś w Rzymie?

    Tak. Jestem zachwycony Rzymem i jego zabytkami, Bazylikami, modlitwą z Papieżem.

Co chciałbyś przekazać swoim bliskim?

    Chciałbym pozdrowić swoją rodzinę w kraju i za granicą, a szczególnie córkę Karolinkę jak również zawodników MKN "Muszyna" i całą diecezję tarnowską.

 

Rozmowa z Jackiem Spisakiem

Po raz który bierzesz udział w sztafecie?

    Już po raz trzeci biegnę ze sztafetą do Rzymu.

Która sztafeta była najtrudniejsza, a która najlepsza?

    Nie da się tego porównać, każda sztafeta ma swoją specyfikę, są różni ludzie biegnący i ci którzy pomagają.

 Jakie miejsce zajmuje w twoim życiu sport?

    Sportem bawię się już od dwudziestu lat. Biegam, jeżdżę na rowerze i uprawiam sporty walki. Jestem kierownikiem Klubu Biegacza przy TKKF "Leskowiec". Chcę nadmienić, że owocem pierwszej sztafety było powstanie właśnie tego Klubu.

Kogo  chciałbyś pozdrowić?

    Może nie tyle pozdrowić ile podziękować żonie, córce, bliskim za pomoc i tolerowanie mojego sportowego "nałogu".

 

Rozmowa z Sebastianem Widlarzem

Po raz który bierzesz udział w sztafecie?

    Po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.

Powiedz nam kilka słów o sobie?

    Mam 19 lat, uczę się w Zespole Szkół nr 1 w Wadowicach (Budowlanka), stan wolny. Lubię sport: wspinaczka, bieganie, pływanie, kajakarstwo, jazda na rowerze.

Jak czujesz się na Pielgrzymce jako najmłodszy uczestnik?

    Nie spodziewałem się takiej dobrej atmosfery, pomimo różnicy wieku nawiązały się bardzo dobre relacje z uczestnikami sztafety. Jestem bardzo zadowolony z tego, że tu jestem.

Czy nie bałeś się trudów i niebezpieczeństw związanych ze sztafetą?

Spoko. Bałem się, że nie dam rady, ale wytrwałem.

Jak sobie radziłeś z trasą?

    Moje perypetie były różne. Począwszy od monotonnych długich odcinków - po ciekawe niepowtarzalne górskie krajobrazy Alp i Apenin, zawsze starałem się znaleźć "kwiatka",  oznaczającego koniec odcinka trasy. Do tego stopnia byłem skoncentrowany na szukaniu kwiatka, że go przeleciałem i zagubiłem się...., ale dzięki opatrzności zabrał mnie zgubiony samochód obsługi - Plebania.

Kogo chcesz pozdrowić?

    Chcę pozdrowić i podziękować Rodzicom, pozdrowić i ucałować wirtualnie siostrę Andzię oraz Olę i wszystkich przyjaciół.

Rozmowa z Tadeuszem Domańskim - pilot

Który raz bierze Pan udział w sztafecie?

    Po raz trzeci jestem pilotem.

Co należy do Pana zadań?

    Mam ustalić trasę i doprowadzić biegaczy do wyznaczonego celu. Załatwiałem noclegi na trasie, aby było gdzie zregenerować siły do dalszego biegania.

Co jest Pana największą pasją?

    W swoim życiu przeszedłem na nogach z Fatimy do Moskwy, biegłem do Rzymu, pielgrzymowałem po sanktuariach Europy. Pielgrzymowanie daje mi siłę i łączy z Bogiem. Idę na trasę i ufam Bogu, że On mnie doprowadzi do celu.

Jakie są Pana plany na przyszłość?                                            

    Moim marzeniem jest przejście z Moskwy do Fatimy. mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować, jeśli pozwolą środki finansowe.

 

Rozmowa ze Stanisławem Kolasą

Dlaczego wspomaga Pan Pielgrzymkę biegową do Rzymu?

    Nie jesteśmy na świecie sami. Nie można być egoistą. Żyjemy we wspólnocie ludzi i trzeba sobie nawzajem pomagać. Wspieranie ubogich, pomoc w realizacji dobrych dzieł daje radość i satysfakcję realizowania przykazania miłości bliźniego.

Upiekł Pan chleb dla Ojca Świętego, czy zastosowaliście jakąś wyjątkową recepturę?

    Receptura na pieczenie chleba dla Papieża, była taka sama jak pozostałych. Jedynie dekoracja chleba jest wyjątkowa. Każdy chleb pieczemy jakby był dla Ojca Świętego.

Jakie ma Pan wrażenia z przyjazdu do Rzymu?

    Jest wspaniale. Zwiedzamy zabytki i oczekujemy na spotkanie z Ojcem Świętym. mamy nadzieję, że to nastąpi dzisiaj przed południem.


 

Widok z okna

Wydanie z dnia 3-10-2003

Sztafeta powróciła

Z Watykanu do Wadowic

   Wadowicka sztafeta, która w niedzielę po pokonaniu ok. 1,5 tys. km dotarła do Watykanu, w środę w nocy powróciła do Wadowic. Dzień wcześniej wadowiczanie uczestniczyli w osobistej audiencji u Ojca Świętego.

   Pobyt sztafety w Watykanie przedłużył się o kilka dni, gdyż dopiero we wtorek uczestnicy wzięli udział w papieskiej audiencji. - To był jeden z celów tej pielgrzymki. Byliśmy pod wielkim wrażeniem spotkania z Ojcem Świętym. Zostaliśmy przyjęci przez papieża na specjalnej audiencji z udziałem innych polskich grup - mówi jeden z uczestników wyprawy.

   Wadowiczanie ofiarowali papieżowi wielki ozdobny różaniec wykonany wcześniej w parafii św. Piotra. Jan Paweł II otrzymał także symboliczny bochen chleba upieczony w jednej z wadowickich piekarni oraz firmowe koszulki sztafety Wadowice-Watykan. W środę w nocy, po kilkunastogodzinnej podróży, uczestnicy watykańskiej wyprawy samochodami wrócili do Wadowic.

   Sztafeta zorganizowana została z okazji przypadającej w październiku 25. rocznicy pontyfikatu papieża. W jej skład weszło 16 biegaczy oraz 11 członków obsługi. Była to już trzecia edycja tego biegu. Poprzednie zorganizowane zostały w 1998 i 2000 roku.

(GM)

 

     Powrót na początek strony