KONKLAWE
Szczególy wyboru Karola Wojtyły na Papieża
(Tę relację przygotował w 1995 roku dla niemieckiego miesięcznika " GEO
" Wolf Schneider (72 lata) - szef szkoły dziennikarskiej w Hamburgu, za " FOCUS " nr 10 ( 37 ) 1998
)
28 września 1978 roku
Późnym wieczorem papież, który szybko zdobył sobie popularność zarówno u wiernych, jak i u
bezbożników, zostaje znaleziony martwy w łóżku - 33 dnia po
wyborze. Jak podaje oficjalny komunikat Watykanu - zmarł na atak
serca.
Pojawiają się pogłoski o otruciu,
podobnie jak w 1939 roku po śmierci Piusa XI. Dziewięciu
papieży zostało otrutych, zasztyletowanych, uduszonych lub
zamęczonych na śmierć.
Następcą włoskiego papieża
został krakowski kardynał Karol Wojtyła - kapłan, o którym
Jan Paweł I rozmawiał przy stole z Villotem.
Każdy z uczestników konklawe był
zobowiązany do milczenia na temat jego przebiegu. Na światło
dzienne wychodzą jednak kolejne szczegóły tego - jak ktoś
powiedział - najbardziej tajemniczego wydarzenia końca XX
wieku.
Ten wybór przyczynił się do upadku komunizmu w Europie Środkowo - wschodniej i sprawił, że
Karol Wojtyła - dzięki swoim zasługą jako papież Jan Paweł
II - w 1998 roku w ankiecie amerykańskiego tygodnika " Time
" został uznany za jednego z dwudziestu najbardziej
wpływowych ludzi XX wieku
3 października 1978 roku.
Kardynał Wojtyła leci do Rzymu w
towarzystwie prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego samolotem
polskich linii lotniczych LOT na drugie w ciągu dwóch miesięcy
konklawe.
W sierpniu 1978 roku, gdy Karol
Wojtyła uczestniczył w wyborze kardynała Lucianiego, otrzymał
dziewięć głosów. Był to sygnał, którego nie należało
lekceważyć.
Teraz, po śmierci Jana Pawła I,
krakowski kardynał zdaje sobię sprawę, że w ponownym konklawe
może mu przypaść poważniejsza rola. Tych myśli nie wolno mu
jednak ujawniać. Kto bowiem podąża na konklawe, by zostać
papieżem, wraca do domu jako kardynał.
Kierowca kardynała Józef Mucha
odwożąc go na lotnisko dostrzega, że Wojtyła jest smutny i
przygnębiony. Jakby to, co wiele osób mówi w Krakowie,
stanowiło dla niego olbrzymi ciężar. Kraków jest pewien, że
Wojtyła pozostanie w Rzymie.
4 października 1978 roku
W Watykanie odbywa się msza
pogrzebowa Jana Pawła I. Przybywają na nią kardynałowie z
czterech stron świata. Zanim udadzą się na konklawe, próbują
rozpoznać sytuacją.
Kolegium Kardynalskie jest
zobowiązane do posłuszeństwa papieżowi, ale nikt nikogo nie
może zmusić do kochania papieża. Wśród purpuratów są i
jego zwolennicy i przeciwnicy. Kiedy papież odchodzi, ciągle
muszą udawać jedność przed zewnętrzym światem. Ale za
kulisami każdego konklawe szuka się sojuszników, liczy
przeciwników, z mniejszości tworzy się większość.
Lucianiego wybrano w czwartym
głosowaniu. Teraz kardynałowie są podzieleni i głęboko
zaniepokojeni nadchodzącym konklawe. Jak długo przyjdzie im
wybierać nowego papieża ? Nie są pewni, czym mają się
kierowaćm za jakim kandydatem się rozglądać.
Jan Paweł I był kompromisem
między zwolennikami reformującego się Kościoła a
ortodoksami. Ci pierwsi potrzebowali papieża pozbawionego
głębszych powiązań ze strukturami watykańskimi, człowieka
prostej wiary , drudzy - tradycyjnego, patriarchalnego Ojca
Świętego, przywiązanego do dogmatów. Luciani, patriarcha
Wenecji, uosabiał obie te cechy. Ale kto będzie najlepszym
kandydatem tym razem ? W jaki sposób sprostać wyzwaniom
zbliżającego się milenium ? Jakiemu Kościołowi ma
przewodzić nowy papież ? W jakiej mierze kolejny Ojciec
Święty nada Kościołowi nowe oblicze ?
Lista pytań, zwłaszcza
dotyczących Kościoła rzymskokatolickiego, może być
dłuższa. Pod koniec lat siedemdziesiątych Kościół musi
stawiać czoło nowym wyzwaniom i nie zawsze wychodzi z tych
starć w roli oczywistego zwycięzcy. Dotyka go kryzys
duchowieństwa, wyrażająca się mniejszą liczbą chętnych do
seminariów, rosnąca liczba wakatów. Musi bronić doktryny
wiary poddawanej w wątpliwości przez różnych teologów, w tym
zwolenników teologii wyzwolenia, szczególnie popularnej w
Ameryce Środkowej i Południowej. Wreszcie - przeciwdziałać
odchodzeniu od katolickiej wizji rodziny i życia seksualnego,
zwłaszcza w najlepiej rozwiniętych państwach Zachodu.
Zadając sobie setki, może tysiące
pytań kardynałowie, przystępują do rozważań nad najbardziej
prawdopodobnymi kandydatami, szukają tego, który najpełniej
będzie uosabiać ich wybór. Kiedy zaczynają krążyć
nazwiska, ci, którzy znajdą się na wstepnej liście, muszą
zachować szczegóną ostrożność. Są uważnie obserwowani
przez pozostałych, nie mogą zdradzić, że wiedzą lub
domyślają się, iż rozważane są ich kandydatury. Powinni
okazywać opanowanie, samokontrolę i pokorę, a przede wszystkim
starać się pozostać w cieniu. Każdą, choćby najmniejszą
aluzję na temat ich kandydatury muszą odparować, wskazując na
potegę Bożej Opatrzności, od której wszystko zależy - także
wybór nowego papieża. Nie mogą prezentowaćswojego programu,
muszą posługiwać się językiem dyplomatycznym, pełnym
niejasności i niedomówień. Oficjalnie przecież nie chodzi tu
o wybór partyjny czy polityczny, lecz kościelny. Faktycznie
jednak jest to jeden z najbardziej politycznych wyborów, jakich
dokonuje się we współczesnym świecie.
Przy niezliczonych nieoficjalnych
obiadach w domach kościelnych dostojników lub restauracjach
rzymskich, spacerach na terenie Watykanu i w jego pobliżu,
kardynałowie na sto sposobów roztrząsają każdą
kandydaturę, z ożywieniem przygotowują grunt pod właściwe
konklawe.
W tych październikowych dniach 1978
roku szczególnie aktywna jest frakcja włoskich kardynałów. Od
ponad 450 lat panują oni niepodzielnie na Stolicy Piotrowej,
między innymi dzięki niepisanej zasadzie, że nie wybiera się
na papieża kardynała z kraju uznawanego za mocaestwo. "
Gdyby Amerykanin został papieżem, ludzie pomyśleliby, że
wybór ustaliły między sobą Wall Street i CIA " - uważa
Thomas Reese, redaktor naczelny magazynu wydawanego przez
amerykańskich jezuitów.
Frakcja włoska nie stanowi jednak
monolitu. Najbardziej szanowanym kardynałami ze słonecznej
Italii są Paolo Bertoli, Sebastiano Baggio i Giovanni Benelii.
Wrażeni najbardziej obrotnego w
zabiegniu o własny wybór sprawia arcybiskup Geniu, 72 - letni
Giuseppe Siri.
11 października 1978 roku
Tydzień po pogrzebie papieża Jana
Pawła I, a trzy dni przed rozpoczęciem konklawe, w Seminarium
Francuskim w Watykanie spotyka się piętnastu kardynałów. Ich
celem jest przymierze przeciwko Siriemu i wybór własnego
kandydata. Piętnastka głęboko zastanawia się, czy nie
należałoby wybrać arcybiskupa Florencji, Giovaniego Benellego,
mającego opinię wykrztałconego liberała.
Nowy papież powinien być oddany Watykanowi i zdecydowanie sprzeciwiać się lewicy - to
przesłanie zaczyna docierać do coraz większej liczby
kardynałów. Takim papieżem mógłby być Karol Wojtyła,
arcybiskup krakowski. Już od dawna zalicza się do grona
bardziej znanych kardynałów, podczas Soboru Watykańskiego II w
roku 1965, jako młody arcybiskup, wielokrotnie zabiera głos.
W pierwszych dniach po przyjeździe do Watykanu Wojtyła rozmawia z kilkoma wpływowymi, ale nie
związanymi bliżej z żadną frakcją członkami Kolegium
Kardynalskiego. Podczas tych prywatnych spotkań wprawiają go w
zakłopotanie, dając do zrozumienia, że chcieliby, by zasiadł
na tronie Piotrowym. Za Wojtyłą opowiadają się kardynałowie
Nasalli Rocca z Włoch i Aloisio Lorscheiter z Brazylii. Ten
drugi prowadzi kampanię na rzecz Wojtyły wśród purpuratów z
Trzeciego Świata.
Wojtyła rozmawia z kardynałem
Królem, synem polskich emigrantów, arcybiskupem Filadelfii, a
także z Johnem Codym, arcybiskupem Chicago, w którego
archidiecezji mieszka bardzo wielu Polaków.
W dniu, kiedy Wojtyła wraz z
kardynałem Codym uczestniczy w obiedzie zaaranżowanym przez
biskupa Andrzeja Deskura, Konig nawiązuje rozmowę z prymasem
Stefanem Wyszyńskim. Dyskretnie daje do zrozumienia, że
przyszłym papieżem mógłby być Polak. Wyszyński jest
zdumiony. Wojtyła jest, jego zdaniem, zbyt słabo znaną
postacią, żeby mógł objąć tak ważny urząd. Wyszyński
jest przekonany, że Włosi przeforsują kandydaturę swojego
rodaka. Najwyraźniej prymas Polski nie jest wtajemniczony we
wszystko, co dzieje się za kulisami przygotowań do konklawe.
W tym czasie kandydaturę Wojtyły
popiera już kardynał Król - i co ma szczególne znaczenie -
sekretarz stanu Watykanu, francuski kardynał Jean Villot. Z
każdym dniem przybywa zwolenników krakowskiego kardynała.
Podczas nieformalnych zebrań kardynałów, w trakcie spotkań w towarszystwie biskupów,
prałatów i sekretarzy, uznanych za ważnych pośredników
między kardynałami - nazwisko Wojtyły budzi coraz większe
zainteresowanie. Rozważają następstwa wyboru Wojtyły.
Może to on okaże się pasterzem,
który zdecydowanie poprowadzi kościelną trzodę ku lepszym
pastwiskom ?
Kilka godzin przed rozpoczęciem konklawe do rezydencji każdego z kardynałów dociera kopia
wywiadu. W jednej chwili szanse Siriego topnieją do zera.
Ostatnie godziny przed konklawe to także ostatnie kalkulacje w szerszym gronie. Wśród 111
uprawnionych do wyboru kardynałów znajduje się zaledwie 56
Europejczyków.
A więc kto ?
14 października 1978 roku
Zegary wskazują wpół do czwartej
po południu. Po zakończeniu mszy, podążajac w uroczystej
procesji za krzyżem niesionym przez mistrza ceremonii, przy
dzwiękach rozbrzmiewającej pieśni " Veni Sancte Spiritus
" kardynałowie przechodzą do Kaplicy Syktyńskiej. Tam
wysłuchują obowiązujących reguł - zachowanie całkowitej
tajemnicy i absolutny zakaz kontaktów ze światem zewnętrznym.
Purpuraci - których zadaniem jest
teraz modlitewna medytacja i wybór papieża - wprowadzają się
do swoich surowych cel znajdujących się obok Kaplicy
Syktyńskiej. Okna wychodzące na zewnątrz zostały zabite
gwoździami i zaciemnione. Żelazne łóżko, stolik do pisania,
krzesło, miednica do mycia i dzbanek - to całe wyposażenie
celi. Nie wolno mieć nawet odbiorników radiowych i
magnetofonów.
15 października 1978 roku
111 elektorów zbiera się w Bazylice Św. Piotra. Po mszy rozpoczyna się głosowanie.
Siedząc przy pulpitach kardynałowie wypełniają karteczki do
głosowania - zgodnie z Konstytucją Apostolką - tak by nikt nie
widział, jakie nazwisko wpisują i możliwie jak najbardziej
zniekształconym choć czytelnym pismem. Następnie podwójnie
składają karteczki. W podniesionej dłoni - aby była widoczna
- każdy kardynał zanosi karteczkę do ołtarza, na którym
znajduje się urna. Przed ołtarzem elektor urocztstym głosem
wypowiada przysięgę: " Wzywam Chrystusa, który będzie
miom sędzią, że wybrałem tego, co do którego wierzę, iż
powinien zostać wybrany zgodnie z wolą Bożą ". Kartka
wędruje do urny. Jej rolę pełni złoty kielich.
Kiedy już wszystkie kartki znajdują się w kielichu, do pracy przystępuje trzech
kardynałów, wybranych losowo do roli pomocników w wyborach.
Jeden z nich potrząsa kielich mieszając jego zawartość, drugi
po kolei unosi karteczki do głosowania w górę i zlicza je.
Gdyby ich liczba nie zgadzała się z liczbą obecnych
kardynałów, wszystkie karteczki natychmiast zostałyby spalone.
Jeśli ich liczba jest prawidłowa, pierwszy pomocnik rozwija
pierwszą karteczkę, odczytuje po cichu nazwisko kandydata,
podaje ją drugiemu pomocnikowi, który czyni to samo i podaje
ją do trzeciego, który donośnym głosem odczytuje nazwisko
kandydata i wstawia kreskę przy odpowiednim nazwisku na liście
wszystkich 111 kardynałów. Potem następuje formalne zliczanie,
rezultat zostaje sprawdzony przez trzech wybranych losowo
pomocników, a karteczki giną w ogniu.
Podczas niedzielnych czterech głosowań kardynał Siri przeżywa gorycz porażki. Żeby
wygrać, musiałby uzyskać co najmniej 74 głosy ze 111. W
pierwszym otrzymuje tylko 30 zamiast 50 głosów, co do których
był przekonany. Jego liberalny konkurent Benelli uzyskał
podobą liczbę głosów. W drugim głosowaniu liczba ich
zwolenników rośnie, ale znów nie ma zwycięzcy. Trzecie
głosowanie - Siri i Benelli tracą, trzydzieści głosów
zyskuje kardynał Ugo Poletti, przewodniczący Konferencji
Episkopatu Włoch. W kolejnej rundzie wiele głosów pada na
czwartego kardynała - Pericle Feliciego. Kardynał Wojtyła
otrzymuje pięć głosów. Na jego twarzy nie ma jednak radości.
Tego dnia żaden kandydat nawet nie
zbliżył się do pułapu 74 głosów.
Kardynałowie w milczeniu rozchodzą
się do swoich cel. Słychać tylko ich kroki w korytarzu.
Spotykają się znowu na kolacji. Atmosfera jest
przygnębiająca, rozmowa najwyraźniej się nie klei.
Widać, że Włosi blokują się
wzajemnie. Niektórzy czynią aluzje mówiąc o tym, że żaden z
nich nie ma szans na stanowisko papieża. Przewodniczący
Konferencji Episkopatu Hiszpanii, kardynał Vincente Tarancón,
robi to w bardziej przejrzysty sposób: Bóg poróżnił
Włochów i wykorzystał ludzką złość, żeby utrudnić wybór
papieża.
Po posiłku arcybiskup Wiednia Franz
Konig rozpoczyna w celach i na korytarzach otwartą kampanię na
rzecz wyboru papieża ze Wschodu. Rozmawia z Niemcami,
Amerykanami, Hiszpanami. Łagodnym tonem przekonuje ich do
kandydatury Wojtyły. Wśród uczestników konklawe rośnie
napięcie. Może rzeczywiście należy zdecydować się kogoś
spoza Włoch ?
16 października 1978 roku
Ten dzień przejdzie do historii.
Kardynałowie jeszcze tego nie wiedzą.
Przed piątą kolejką głosowania z
miejsca podnosi się kardynał Konig i za pomocą wszelkich
dostępnych form watykańskiej retoryki optuje za tym, aby przez
wybór papieża nie - Włocha położyć kres tej blokadzie. Owym
nie - Włochem , kontunuje Konig, mógłby być kardynał z
Krakowa, Karol Wojtyła. Młody wiek - ma dopiero 58 lat - nie
powinien być przeszkodą. Byłby wprawdzie najmłodszym
papieżem od czasów konklawe w 1846 roku, ale ileż zyskałby
przez to cały Kościół.
Ku zdumieniu kolegium wyborczego,
kardynał Wyszyński radzi, by elektorzy pozostali przy
kandydaturze Włocha.
Piąte głosowanie przynosi jednak
totalny chaos, Siri traci, wiele głosów pada na Giovanniego
Colombo, Ugo Polettiego i Holendra Johannesa Willebrandsa. Włosi
zablokowali się całkowicie i żaden z nich nie ma już szans.
Szóste głosowanie - rośnie liczba
głosów na Wojtyłę, lecz to wciąż za mało.
Kardynałowie udają się na posiłek. Arcybiskup krakowski spożywa obiad w skupieniu.
Czyżby zastanawiał się, jaką ma podjąć decyzję w przypadku
wyboru ? Po południu Wojtyła odwiedza Wyszyńskiego w jego
celi. Jest nadal niespokojny i obciążony świadomością tego,
co może go czekać za kilka godzin. Wyszyński, podtrzymujęc
Wojtyłę w ramionach, mówi: " Jeśli Cię wybiorą, musisz
przyjąć. Dla Polski ".
Siódma kolejka wyborów: Wojtyła
prowadzi z wyraźną przewagą. Ale jego spojrzenie nie
rozjaśnia się ani na chwilę, gdy wzrasta liczba otrzymanych
głosów. Niektórzy kardynałowie ślą w jego stronę
pokrzepiające uśmiechy. Wojtyła nie osiąga wymaganej
większości dwóch trzecich głosów. Większość z 25
włoskich kardynałów nadal głosowała za kimś innym.
W czasie przerwy przed ósmą kolejką głosowania, zaczyna panować panować przytłumione
ożywienie, wybór wydaje się coraz bardziej jednoznaczny.
Wpływowy prefekt biskupiej kongregacji, kardynał Baggio,
dokonuje przełomu. Jest pierwszym Włochem mówiącym głośno,
że papieżem powinien zostać kardynał z Krakowa.
Godzina 16.30
Ósma kolejka. Wojtyła słyszy
swoje nazwisko - wybrali go. 99 głosów za Polakiem !! Kilku
najbardziej konserwatywnych kardynałów wolało jednak Siriego.
W Kaplicy Syktyńskiej pod potężnym freskiem Michała Anioła " Sąd ostateczny
" dokonuje się przełom w Kościele katolickim. Po
przeszło czterech wiekach papieżem zostaje ktoś spoza Włoch.
To człowiek Europy Środkowowschodniej, gdzie Kościół musi
walczyć o przetrwanie z komunistyczną władzą, która w ciągu
trzydziestu lat panowania nie szczędziła środków, żeby
duchownym utrudnić życie.
Wybrańcem kardynałów jest Polak,
którego prymas - kardynał Wyszyński, obecny podczas tego
konklawe - był w latach pięćdziesiątych więziony przez
komunistyczne władze. Wybór Wojtyły to szok dla Związku
Radzieckiego, gdzie na mocy partyjnych i państwowych decyzji
religia została praktycznie zakazana. Tę ideę
światopoglądową Kreml starał się po II wojnie światowej
zaszczepić w innych krajach. To, że nie udało mu się w
Polsce, jest wynikiem postawy Wyszyńskiego, a także Wojtyły,
który teraz będzie odpowiadał już nie tylko za Kraków. A
przecież poza kardynałem i Polakami jest człowiekiem nieznanym
w świecie !
Zmieszany Wojtyła wysłuchuje
pytań z ust kardynała prowadzącego wybory: " Czy
przyjmujesz ? Jakie imię przyjmiesz ? " Z twarzy Karola
Wojtyły znika napięcie, nabiera uroczystego wyrazu. Kardynał
odpowiada: " W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa,
mojego Pana zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła - świadom
wszelkich trudności - przyjmuję ".
Kardynałowie wyrażają swój
aplauz. Teraz czekają na imię nowego papieża. Do tej pory
żaden z kardynałow nie zwlekał z odpowiedzią - z czego trzeba
wywnioskować, że nikt nie wykluczał do końca możliwości
wygranej w tych wyborach. Karol Wojtyła obwieszcza: " Jan
Paweł II ". Wszyscy wiedzą, że to imię jest ukłonem w
stronę jego poprzednika.
Zadowoleni kardynałowie podchodzą
po kolei do papieża, by oddać mu hołd. Kiedy nadchodzi kolei
prymasa Stefana Wyszyńskiego, Jan Paweł II podnosi się z
fotela i bierze kardynała w ciepły uścisk. Kardynałowie
intonują chorał: " Te Deum laudamus ", Ciebie, Boże,
chwalimy.
Godzina 18.18
Znad komina nad Kaplicą Syktyńską
wznosi się biały dym, obwieszczający wybór papieża, a z
tłumów zgromadzonych na placu św. Piotra dochodzi okrzyk:
" HABEMUS PAPAM ! " ( Mamy papieża ).
Godzina 18.44
W lodżi Bazyliki ukazuje się
kardynał Pericle Felici, który wypowiada tradycyjną formułę:
" Zwiastuję wam radość wielką - mamy papieża:
Najdostojniejszego i Najprzewielebniejszego Pana Świętego
Kościoła Rzymskiego, Kardynała Karola Wojtyłę, który
przybrał sobie imię Jan Paweł II ".
Mistrz ceremonii prowadzi Jana
Pawła II do przedsionka, zwanego camera lacrimatoria - pokój
płaczu. Papież oczekuje tam krawca, który dopasuje papieską
szatę do wymiarów pasterza.
Godzina 19.20
Jan Paweł II w bardzo dobrym
nastroju, jakby zdjęto mu z pleców wielki ciężar, wychodzi na
balkon Bazyliki, by pozdrowić zdumiony Rzym i świat.
22 października 1978 roku
" Nie obawiajcie się " -
powiedział Jan Paweł II podczas inauguracyjnej mszy do tłumów
zebranych na placu św. Piotra.