18.06.1999 Wadowice (PAP)
- Ojciec Święty podziękował za wzniesienie w Wadowicach Domu Samotnej Matki.

"Niedaleko stąd został wybudowany Dom Samotnej Matki. Znajdują tam schronienie i pomoc kobiety, które mimo ofiar i przeciwności pragną strzec daru swego macierzyństwa" - mówił Jan Paweł II. "Jestem wdzięczny za ten wielki dar waszej miłości do człowieka i troski o życie."

Ojciec Święty podkreślił, że jego wdzięczność jest tym większa, iż dom ten nosi imię jego matki. "Wierzę, że ta, która wydała mnie na świat i otoczyła miłością moje dzieciństwo, będzie opiekowała się również tym dziełem. Was zaś proszę, abyście nadal wspierali ten dom waszą dobrocią" - powiedział.

"Jeżeli dobrze pamiętam, to ten dom znajduje się przy ulicy Mickiewicza, która prowadzi w stronę, gdzie znajduje się moje gimnazjum" - mówił papież. I wspominał dalej - "a z gimnazjum chodziło się do +Sokoła+ - na gimnastykę i na przedstawienia".

Ojciec Święty wspomniał kilku swoich kolegów i koleżanek z wadowickich lat młodości. "Wiele wspomnień. W każdym razie tu w tym mieście wszystko się zaczęło. Życie się zaczęło, szkoła się zaczęła, teatr się zaczął i kapłaństwo się zaczęło" - mówił.

Tłum po raz kolejny odpowiedział długą owacją, śpiewem "sto lat" i "niech żyje nam". "To jest łatwiej wyśpiewać niż wykonać" - odpowiedział Jan Paweł II.

I dalej wymieniał nazwy wadowickich ulic, placów i parafii. Każdą z nich wierni kwitowali owacją. "A tutaj była księgarnia - pokazywał palcem. Jest jeszcze?" - pytał. I po chwili odpowiedział: "nie ma".

"A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki" - wspominał. "Na kremówki! Na kremówki!" - wzywali skandując wierni.

"Przy ulicy 3 maja były koszary 12 pułku piechoty" - wspominał papież. "Na 11 listopada, na 3 maja były tu uroczystości na rynku. Msza polowa, defilada. My też braliśmy w tym udział, jako studenci należący do Legii Akademickiej" - mówił.

"No kończę powoli" - powiedział. Ale wierni nie pozwolili Mu skończyć.

"A na scenie wadowickiej sięgaliśmy po największych klasyków, po Antygonę" - wspomniał jeszcze Ojciec Święty. "No kończę już".

Jan Paweł II matczynej miłości Maryi zawierzył "dzieje tego miasta, Kościoła krakowskiego i całej Ojczyzny" a także "los każdego człowieka z osobna, naszych rodzin i całego narodu".

"Jesteś wspaniały" - skandowali wierni. "Mówi się, że wszędzie dobrze, a najlepiej w domu" - odpowiedział papież. "W domu najlepiej - skandowali wierni. "Wiele lat minęło od czasu, gdy wyszedłem z Wadowic. Zawsze jednak wracam do tego miasta z poczuciem, że jestem tu oczekiwany jak w rodzinnym domu" - mówił papież.

"Jesteś w domu" - skandowali wierni.

"Ten dom, w którym mieszkałem, należał do pana Chaima Balamuta" - odpowiedział Ojciec Święty. "Nie wiem co się z nim stało, myślę, że nie żyje. Wiem, że Żydzi wadowiccy przeszli przez ciężkie próby. Wielu zginęło w gettach i w obozach zagłady w wyniku eksterminacji, przeprowadzonej przez rząd hitlerowski" powiedział papież.

"Tak więc Bóg zapłać wszystkim za wszelkie dobro" - mówił Ojciec Święty. "Wszystkiego się nie da wymienić, spamiętać. I tak dość dużo pamiętam, bo się porządnie uczyłem w szkole. Jeszcze się uczyłem łaciny, jeszcze się uczyłem greki. Wiecie, co to jest? Coś wspaniałego."

"No, będziemy kończyć" - powiedział. Wierni zaoponowali skandowaniem "Jeszcze", "Jeszcze chcemy" i "Chcemy cię słuchać".

"Kiedy byliśmy w 5 gimnazjalnej, graliśmy +Antygonę+. A ja grałem Hajmona" - powiedział. I zacytował kilka wersów tej sztuki.

"A macie tu jeszcze teatr amatorski" - pytał Jan Paweł II.

"Wadowice mają teraz panią burmistrz. Za moich czasów był pan burmistrz - Teofil Kluk" - mówił papież po zakończeniu modlitwy. "I jeszcze jedno mam pytanie do młodych. Czy wy jeszcze odbywacie komersy? Komersy po maturze" - wyjaśnił, a po chwili spytał: "A czy chodzicie do kina?"

Młodzież odpowiedziała piskami i okrzykami "tak".

Papież spytał więc, czy istnieje jeszcze kino, d którego chodził w młodości. Wierni odpowiedzieli, że nie, i zaśpiewali "Kochamy Cię, Alleluja". A potem orkiestra zagrała góralską piosenkę "Pytało dziewczę o Janicka", "Sto lat" i "Góralu, czy ci nie żal".

Po spotkaniu z mieszkańcami swego rodzinnego miasta, Ojciec Święty odleciał do Krakowa. Jego śmigłowiec zatoczył nad Wadowicami krąg wzbudzając entuzjazm uczestników uroczystości na rynku. (PAP)


Powrót