Media o III Wyścigu w 1998
logodp-1 logo_gw logo_nova logo-ppies
<A href="index.html">Powrót</a>
Kliknij na tytule

DZIENNIK POLSKI

Wyścigi psich zaprzęgów w Wysokiej

O "Złoty but"


138
Wyścigi psich zaprzęgów mają coraz więcej zwolenników.

Fot. Marek Mordan

     90 zaprzęgów, ciągniętych przez 400 psów, wzięło udział w trzeciej edycji Jesiennych Międzynarodowych Wyścigów "O złoty but" w Wysokiej koło Wadowic. Określenie jesienny nie oddaje warunków, w jakich odbyły się zawody. Po raz pierwszy w krótkiej historii tej imprezy psie zaprzęgi ścigały się na śniegu.

     Wyścigi rozgrywano wokół Radockiej Góry. Zaprzęgi obciążone maszerami miały do pokonania dystans 7 kilometrów. W klasie B 1 zwyciężył Piotr Misztak z Wrocławia, który pokonał faworyta - Czecha Jarosława Rzydkiego. Goście zza południowej granicy w poprzednich edycjach nadawali ton imprezie. Mają w tej dyscyplinie bogaty dorobek, w tym tytuły mistrzów świata. Do Wysokiej przyjechał między innymi Michał Kuwik ze Słowacji, złoty medalista MŚ w wyścigach klasy skandynawskiej na nartach. Jak było do przewidzenia, swoją konkurencję wygrał zdecydowanie.

     Tym razem jednak w niektórych kategoriach skutecznie walczyli z nimi nasi zawodnicy. Poza sukcesem wrocławskiego maszera, także wśród kobiet zwyciężyła Polka Małgorzata Fopke z Opola, wyprzedzając faworytkę - Miroslawę Fargasową ze Słowacji.

     Wśród mężczyzn w klasie skandynawskiej najlepszy był Czech Milan Metelka, lecz drugi był nastolatek z Wysokiej - Michał Pawlik. Nie był to jedyny sukces miejscowego klubu Relaks. Inny zawodnik Relaksu Adam Płonka był szósty w tej kategorii. Wyścigi psich zaprzęgów cieszą się w Wysokiej coraz większą popularnością i niewykluczone, że podczas następnej imprezy miejscowi zawodnicy znajdą się wśród triumfatorów.

     W pozostałych klasach zwyciężali Czesi - w B-2 Jirzi Zahradka, w C-1 Tomasz Rzydki, a w C 2 Peter Zdrahal.

     Impreza w Wysokiej organizowana jest przy pomocy okolicznych rzemieślników. Poza częścią sportową odbyło się też spotkanie ze zdobywcami najwyższego szczytu Antarktydy - Mount Vinson: Anną Czerwińską, Leszkiem Cichym, Januszem Majerem i Wojciechem Ostrowskim. (BK)

25-11-1998

Powrót na początek strony

logo_gw

A ZA ROK BERLIN

gw-1

Mariusz Pulkowski z warszawskiego klubu "Cze-Ne-Ka" biegł w miniony weekend w międzynarodowych wyścigach psich zaprzęgów w Wysokiej. Jego sanie ciągnęło pięć malamutów: Kinga, L'Demi, India, Toro i Saba. Pulkowski poświęca swoim pupilom niemal cały wolny czas. Choć mógł pracować jako inżynier energoelektronik, właśnie rozpoczął pisanie doktoratu na Politechnice Warszawskiej. Ma teraz więcej czasu na treningi. W przyszłym roku, w październiku Mariusz Pulkowski wraz z żoną Marią Czerwińską chcą zorganizować wspólnie z berlińskim klubem SSVB "Bieg 2000" z okazji rozpoczęcia trzeciego millenium. Psie zaprzęgi w ciągu dwóch tygodni pokonają drogę z Warszawy do Berlina.

pen.

nr 274 z dnia 23-11-1998, s. 2; wyd. D

 

Zbigniew Pendel:

GONIĆ, BY WIATR PRZEGONIĆ

gw-3

WYSOKA. III MIĘDZYNARODOWE WYŚCIGI PSICH ZAPRZĘGÓW

Na zaśnieżonej polanie za szkołą w Wysokiej przechadzają się ludzie, jeżdżą samochody, warczą skutery śnieżne. Wydaje się, jakby wszystko tutaj ujadało. A to gotowa do boju psia elita.

Husky, malamuty i samoyedy, psy niezwykłe. Najsilniejsze, najwierniejsze i najładniejsze. Ich właściciele mówią: - Taki pies jest jedynym stworzeniem, które bardziej kocha człowieka, niż siebie samego. W sobotę na polanie za szkołą w Wysokiej zebrało się około 80 zawodników z psami. Po raz trzeci walczyli w zawodach psich zaprzęgów "O Złoty But".

Ekspresy i pociągi

Na polanie jest tak zimno, że ręce drętwieją po kilku minutach. Trudno utrzymać długopis. A psy? Leżą w śniegu i widać, że bardzo to lubią. - One uwielbiają ostry mróz. Mają już taki metabolizm. Ich ciało samo wychładza się wtedy o jakieś sześć stopni - mówi Stanisław Jaskułka, człowiek, który o psach zaprzęgowych wie wszystko.

Zaprzęgowe husky (tzw. ekspresy, bo takie szybkie), malamuty (tzw. pociągi, bo takie silne) i białe, śliczne samoyedy do zimowych warunków są bardzo dobrze przystosowane. Wśród hodowców krążą opowieści o malamucie, który pociągnął kiedyś na płozach ciężar 1450 kilogramów. Inny na ubitym śniegu pociągnął samochód ważący 1850 kg.

Im zimniej, tym lepiej się czują. Po kilku kilometrach biegu oblodzone jest prawie wszystko. Maszer, który kieruje zaprzęgiem, sanie i zdrętwiała publiczność. Psy wbiegają na metę niemal jak po kąpieli. Czyste, prawie nie zmęczone. - Siedem kilometrów? To dla nich jedynie przebieżka - mówi na mecie zmęczony maszer.

Czeneka, gwiazda serialu

Na polanie swoisty "park maszyn". Psy, które mają jeszcze czas, spokojnie wylegują się okopane w śniegu. Co innego przy linii startu.

Te, które zaraz pobiegną, nie znoszą widoku tych, które właśnie wystartowały. Rywalizację mają we krwi, więc protestują. Ujadają, warczą i skomlą. - Jakby chciały powiedzieć do właścicieli: Co my tu jeszcze robimy? Przecież już powinniśmy dobiegać do mety - wyjaśnia Maria Czerwińska z warszawskiego klubu "Cze-Ne-Ka".

Nazwa klubu to kawałek historii polskich psich zaprzęgów. Pamiętacie serial "Janka" i psa Asso głównej bohaterki? To właűśnie była Czeneka Czerwińskiej. - Usnęła przed rokiem. Miała 11 lat, a jeszcze biegała - wspomina wzruszona maszerka.

Pozostała nazwa klubu i inne psy z jej zaprzęgu. Wszystkie malamuty. - Są swobodne i niezależne. Mają psią dumę. Nie tak, jak husky. Gonić i gonić, byle wiatr przegonić - mówi Czerwińska.

Z przodu zaprzęgu przewodnicy: Kinga i L'Demi czyli demolka. Kinga zawsze skręca w prawo, jak dostaje komendę "dżi". Nawet jak partnerka robi demolkę i chce w lewo. Jest silniejsza, więc gdy trzeba w prawo, zaprzęg jedzie w prawo. A jak pada "ha", Kinga pasuje, a demolka ciągnie w lewo.

W środku jest pożyczona India, pies który nadaje tempo. Na końcu dwa "pociągi", czyli Toro i Saba, zwana te˙ jędzą, bo taka złośliwa.

Pies jak kot

Trasa w Wysokiej nie jest łatwa. Prawie siedem kilometrów ostrych podjazdów i stromych zjazdów. Dwa lata temu było słonecznie, przed rokiem deszcz i błoto. Zamiast sań psy ciągnęły wózki. - No nareszcie śnieg. Będzie zgodnie z tradycją, na sankach - cieszyła się Michalina Palarz-Prochal, jedna z organizatorek zawodów.

Andrzej Ratymirski z dwoma huski przyjechał z Rzeszowa. Zmarznięta twarz, sumiaste siwobiałe wąsy zdradzały doświadczenie. Opowiada: - Zaczynałem od ski-touringu. Trzy lata temu kupiłem jednego psa i pobiegłem w kategorii skandynawskiej. W takim biegu pies na uprzęży ciągnie biegnącego maszera.

Teraz Ratymirski ma już zaprzęg z saniami. Wszystko zgodnie z regulaminem. Na saniach specjalna torba dla rannego psa. W razie wypadku chowa się tam zwierzę i biegnie dalej. Ale najczęściej po wywrotkach to maszerzy muszą się leczyć. - Na trasie miałam trzy wywrotki, ale dwie z mojej winy. Tylko raz pies poszedł w śnieg - mówi na mecie zmęczona Małgorzata Fopke z Opola. Biegła po skandynawsku.

Ratymirski ma husky: Atkę i Akiko. Bo - jak mówi - są to psy o charakterze kota. - Niezależne, posłuszne ograniczenie. Zrobi coś, jak ma ochotę - zachwyca się swoimi pupilami. Na mecie widać oblodzone wąsy i sanie. Atka i Akiko jakby wprost z kapieli. Czyste i zadowolone.

Niedźwiedzie mięso

Właściwie trudno powiedzieć, czy zawodnikom chodzi jedynie o zwycięstwo. - Myślę, że nie. To chodzi o "niedźwiedzie mięso"" jak pisał London. Trzeba coś przeżyć - mówi Ratymirski. - W tym nasza siła, w aktorstwie. Bo tworzymy widowisko dla marzycieli - mówi Jerzy Prochal, twórca wyścigów w Wysokiej. Dodaje, że oprócz sportowych ambicji ważniejsza jest pamięć o starym przysłowiu: "Pan Bóg stworzył psa, by uczył człowieka bezinteresownej przyjaźni".

nr 274 z dnia 23-11-1998, s. 6; wyd. D

FILMOWIEC I MASZER
gw-2

Niewysoki krępy maszer z Wysokiej koło Wadowic był kiedyś filmowcem. Jako drugi reżyser pracował na filmowych planach u Konica i Hoffmana. Ale dał sobie spokój. -Trochę mnie to znudziło - mówi Jerzy Prochal, zapalony hodowca psów zaprzęgowych. W 1993 roku kupił pierwszego huski. Rok później wystartował w zawodach w Zawoi. Przeniósł się z Krakowa do Wysokiej i założył tutaj hodowlę psów zaprzęgowych.

Jest także pomysłodawcą i organizatorem wyścigów psich zaprzęgów. Pierwsze zawody odbyły się w 1996 roku. Było słonecznie, więc zamiast sań psy ciągnęły wózki. Rok później na trasie zamiast śniegu było błoto. W miniony weekend nareszcie było tak, jak być powinno. Mroźnie i śnieżnie. Zawody w Wysokiej są największe w Polsce, ale Prochal w nich nie startuje, bo obowiązków organizatora nie da się pogodzić z obowiązkami maszera.

Często powtarza: -Tworzymy pewien image człowieka z psem, który fascynuje na przykład dzieci. Czy tego chcemy czy nie - jesteśmy dla nich przykładem.

PEN

nr 274 z dnia 23-11-1998, s. 6; wyd. D


Powrót na początek strony

Biegi z pieskami

WYSOKA, RADOCKA GÓRA. W sobotę o godz. 12,00 i w niedzielę o 10,00 przy stadionie w Wysokiej rozpoczną się III Jesienne Międzynarodowe Wyścigi Psich Zaprzęgów "O Złoty But". Trasa wiedzie malowniczymi okolicami gminy Wysoka wokół Radockiej Góry. Zawodom towarzyszyć będą także inne imprezy - w tym sobotnie spotkanie maszerów przy ognisku. Zaproszeni zostali m. in. zdobywcy najwyższego szczytu Antarktydy Mount Vinson oraz inni goście - Anna Czerwińska, Leszek Cichy, Jacek Jezierski, Janusz Majer, Marek Kamiński i Tim White. (pic)

 

 

Z Antarktydy na Radocką Górę

Już po raz trzeci miłośnicy samojedów i malamutów z Wysokiej przy pomocy okolicznych szewców i innych rzemieślników zorganizowali wyścigi psich zaprzęgów WYSOKA, RADOCKA GÓRA. Zdobywcy najwyższego szczytu Antarktydy Mount Vinson bawili podczas minionego weekendu w Wysokiej koło Wadowic. Anna Czerwińska, Leszek Cichy, Janusz Majer i Wojciech Ostrowski spotkali się przy ognisku z uczestnikami III Jesiennych Międzynarodowych Wyścigów Psów Zaprzęgowych "O Złoty But" Wysoka - Radocka Góra. Wspomnieniom i anegdotom nie było końca, mimo iż po raz pierwszy podczas zawodów "O Złoty But" spadł śnieg i było bardzo mroźno.

W Szkole Podstawowej w Wysokiej odbył się przedpremierowy pokaz filmu o ubiegłorocznej wyprawie polskich wspinaczy na najwyższy szczyt najzimniejszego kontynentu. Dla Programu I TVP film wyprodukowało Video-Studio z Gdańska, a zrealizował go uczestnik wyprawy Wojciech Ostrowski - notabene autor filmów o polarnych peregrynacjach Marka Kamińskiego. Zdobywca biegunów był również zaproszony do Wysokiej, ale wcześniej zaplanował wyjazd do Włoch i nie mógł przybyć.

Dopisali za to uczestnicy zawodów, którzy stawili się gromadnie, by w przyjaznej rywalizacji zmierzyć siły własne i swych czworonożnych ulubieńców. Wystartowało 90 zawodników oraz ponad 400 psów rasy husky, samojedów, malamutów, psów grenlandzkich i innych

. Psie zaprzęgi obciążone maszerami musiały pokonać około siedmiokilometrową trasę po malowniczych wzgórzach wokół Radockiej Góry. Biegacze z pieskami przed sobą mieli do pokonania dystans o około połowę krótszy.

Nie obyło się bez sensacji. W klasie B 1 czeski maszer Jarosław Rzydki był dotąd w Polsce niepokonany. Tym razem musiał uznać wyższość wrocławskiego maszera Piotra Misztaka.

W klasie skandynawskiej damskiej (bez nart) bardzo dobra Słowaczka Mirosława Fargasowa znalazła pogromczynię w osobie Małgorzaty Fopke z Opola. W tej samej klasie wśród mężczyzn triumfował Czech Milan Metelka. Na drugim miejscu uplasował się 15-letni Michał Pawlik z klubu Relaks Wysoka. To pierwszy wyraźny znak, że młodzi mieszkańcy Wysokiej potraktowali bardzo poważnie wyścigi psich zaprzęgów i w najbliższym czasie mogą być czołowymi polskimi maszerami. Inny młodzik z Wysokiej, Adam Płonka znalazł się w tej samej klasie na szóstym miejscu - na 16 startujących maszerów. W kategorii skandynawskiej na nartach bezkonkurencyjny był mistrz świata Michał Kuwik ze Słowacji.

W klasie B 2, która odbyła się przy niepełnej obsadzie zawodników, triumfował Czech Jirzi Zahradka. To, czego nie dokonał Jarosław Rzydki, udało się jego synowi Tomaszowi - zwycięzcy w klasie C 1. W klasie C 2 najlepszym był inny Czech Petr Zdrahal. W kategorii pozostałych zaprzęgów wygrał natomiast Bartosz Gadziomski z Warszawy.

Jak poinformowała nas sekretarz wyścigu Michalina Palarz-Prochal, pełne wyniki zawodów można znaleźć w internecie pod adresem: www.grafkom.pl/zloty_but.

(pic)

 

Pieski żywot w złotych butach

RADOCKA GÓRA, WYSOKA. Mieszkańcy Wysokiej i Radockiej Góry znów przyjmą najbardziej wytrzymałe pieski - malamuty, syberiany, samojedy, psy grenlandzkie - oraz ich opiekunów. Tam właśnie po raz trzeci odbędą się III Jesienne Międzynarodowe Wyścigi Psich Zaprzęgów "O Złoty But".

Start i meta będą zlokalizowane przy stadionie w Wysokiej - powiada sołtys Wysokiej i jednocześnie przewodniczący komitetu organizacyjnego, Ryszard Drzazga. - Zmodyfikowana trasa biegu w jednym zaledwie miejscu przecina drogę asfaltową, prowadząc przez pola, łąki i lasy wśród malowniczych wzgórz otaczających wieś. Na pewno dużą atrakcją będzie przejazd przez gospodarstwo, a w nim przez środek stodoły.

Impreza cieszy się szczególną popularnością wśród najmłodszych mieszkańców Wysokiej i Radockiej Góry, którzy biegają z pieskami po okolicy przez cały rok. Nie mogą bowiem doczekać się kolejnych zawodów.

- To jest nasza metafora związku z naturą, metafora naszych marzeń, poczucia wolności i niezależności - uważa kierownik wyścigu Jerzy Prochal. -Dlatego zawsze będziemy odstawać od utartych norm i możemy być traktowani jako dziwacy. Na pewno jednak bądziemy z zazdrością podglądani, a nawet podziwiani. Bądźmy więc zawodnikami rywalizującymi o laur zwycięzcy, ale nie zapominajmy o starym przysłowiu "Pan Bóg stworzył psa, by uczył człowieka bezinteresownej przyjaźni", bo przecież inspiracją wyścigu "O Złoty But" było pragnienie spotkania z przyjaciółmi - twierdzi Jerzy Prochal.

Start do biegu nastąpi w samo południe 21 listopada. O 10,00 następnego dnia odbędzie się drugi wyścig. Od 8.00 15 listopada czynne jest biuro imprezy w Szkole Podstawowej w Wysokiej (tel. 73-75-23), gdzie można jeszcze zgłaszać swój udział. (pic)


Powrót na początek strony



EKSPESY PÓŁNOCY


KAZDY PIES BIEGNACY W ZAPRZEGU JEST DO NIEGO STARANNIE DOBRANY


W SIEDMIOKILOMETROWYM SPRINCIE PSY POTRAFILY OSIAGNAC PREDKOSC BLISKO 40 KM/H

Maszerzy kochają swoje psy, psy kochają swoich maszerów, wspólnie uwielbiają się ścigać w zaprzęgach. Maszerzy i psy zaprzęgowe są bezgranicznie oddanymi przyjaciółmi. Syberyjskie husky i alaskańskie malamuty obok samojedów i psów grenlandzkich nazywane są "Parowozami i Ekspresami Północy" i "Szczurami Syberii".

Z WÓZKÓW NA SANKI

Okazją do spotkania się z psami były nie tak dawno rozegrane zawody psów zaprzęgowych "O Złoty But" w Wysokiej koło Wadowic.

Jeszcze na 24 godziny przed imprezą organizatorzy postanowili rozegrać je na wózkach. Psy, wózki na kółkach i maszer. A że Wysoka to urokliwa miejscowość leżąca o rzut kamieniem od Wadowic, a gród nad Skawą ma "wejścia" w niebie, w nocy sypnęło śniegiem. Znany maszer, komandor wyścigów - Jerzy Prochal, zacierał dłonie z radości. - Trochę kamieni na siedmiokilometrowej trasie, mało śniegu, ale będzie można przypiąć sanki. Psy uwielbiają śnieg - dopowiada przyjmując kolejne zgłoszenie do zawodów.

ALASKA, SYBERIA

Przyjechał z Czech do Wysokiej "dobry duch" psich zaprzęgów nie tylko w Polsce, Jarosław Rzidky. Kalecząc polski język powtarzał - To se jest prima. Z Jarosławem o psach można rozmawiać godzinami. Jest maszerem, który co roku trzy miesiące spędza na Alasce ze swoimi husky'ami. - Przemierzam ze swoim zaprzęgiem nawet i 500 km. Nie masz pojęcia, jakie one są wytrzymałe. Uczestnicząc w wyprawach polarników stanowiły często jedyny niezawodny środek lokomocji, to właśnie dzięki "Szczurom Syberii" na czas docierała pomoc do ludzi jej potrzebujących, zaginionych, chorych, zdanych wyłącznie na łaskę tajgi i tundry - opowiada nam Jarosław. - Ja sam przez kilka sezonów rozwoziłem moimi zaprzęgami listy, na które czekali Eskimosi. Z polarnego sklepu z Alaskanami Malamutami, które ciągnęły sanie wyładowane po brzegi żywnością przemienialiśmy setki kilometrów - ciągnie opowieść.

 

 

NA WYSCIGACH TAK NAPRAWDE WIECEJ ZALEZY OD PSOW NIZ OD MASZEROW




KIBICE NIE WIERZYLI, ZE SYMPATYCZNE "MISIE" MOGA BIEGAC TAK SZYBKO

DO SZPICOWATYCH ZALICZA SIE SYBERYJSKIEGO HUSKY, MALAMUTA, SAMOYEDA I PSA GRENLADZKEGO



Foto: ZDJECIE Z PIERWSZEJ STRONY

WYŚCIG O ŻYCIE

Maszerzy z Alaski opowiadają o wyścigach o życie.

Tak, też słyszałem mówi nam Czech. - Był to wyścig na Alasce w 1925 r.;. kiedy w odciętym mieście Nome wybuchła epidemia dyfterytu. Na etapach zmieniały się zaprzęgi i poganiacze. W potwornych warunkach; przy prawie 40 stopniowym mrozie, ludzie c psy pokonywały trasę ponad 1000 km, dostarczając szczepionkę na czas - mówiąc ta, aż podniósł się z siedzenia.

PIES MA SWÓJ POMNIK

Mało kto wie, ze w centrum Tokio, w Japonii, stoi posąg z brązu przedstawiający 12 psów rasy Akitu-Inu naturalnej wielkości i w różnych pozach. Cesarz Hirohito wydał polecenie wystawienia pomnika upamiętniającego wierność i mądrość psów, które brały udział w wyprawie w 1957 roku i które z konieczności pozostawiono na Antarktydzie. Część z nich doczekała się po trzech i pół roku na powrót ekipy japońskiej.

PSY I PODRÓŻNICY

Alaska nie bez powodu uważa wyścigi psów zaprzęgowych za swój sport narodowy: W krainie wiecznych lodów i śniegów rozgrywane są największe i najbardziej prestiżowe wyścigi na świecie Do legend przeszedł wyścig ALL- Sweepstakes. W wydanej historii psich zaprzęgów;' złotymi zgłoskami zapisane są nazwiska Amundsena, ..Roberta F Scota Frederic A. Cook i Robert E Peary w 1892 przy pomocy 14 psów, trzech par sań pokonali 1130 mil zamarzniętego lądu w 97 dni, lądując na Grenlandii Psy towarzyszyły rownież wielu innym wyprawom

aby wymienić tylko najbardziej znane wyprawę admirała R. E. Byrda czy porucznika D B Mac Millana:

ZEW KRWI

Ujadanie psów słychać było aż w Krakowie. najtrudniej jest na starcie. Czworonogi, dla których życiem jest wzmaganie się z odległością, przed startem czuły zew swej krwi. Wyrywały się jak oszalałe, maszerzy nie mogli utrzymać lejców kłębiły się, jeden drugiego jakby chciał zjeść. Rozpraszały uwagę właściciela, dekoncentrowały je wszystkie obce zapachy. Pulki, czyli sanie co rusz wywracały się pod naporem rozdygotanych śnieżnych kulek. Padł strzał, wreszcie ruszyły.

Wywieszone jęzory W siedmiokilometrowym sprincie potrafiły osiągnąć prędkość blisko 40 km na godzinę Liczni kibice nie wierzyli swoim oczom, że te sympatyczne "misie" mogą tak szybko biec. Widzieli sceny mrożące krew w żyłach. Na mecie padały z wyczerpania. Po chwili regenerowały siły i chciały znów biec. Pędzić z wiatrem w zawody.

MUSI CZUĆ RADOŚĆ

Ja trenuję na odcinku 10 km: dwa dni treningu, w trzecim odpoczywamy. Psa nie zmusza się do biegu. Pies musi podskórnie czuć radość z włożonego wysiłku. Najlepiej to widać na wyścigach, na linii startu moich rozszalałych sześciu psów nie utrzyma nawet 10 dorosłych mężczyzn. Pieski biegnąc, chcą odwdzięczyć się za swoją troskę o ich zdrowie, kondycję i wyżywienie - opowiada Piotr Misztak z Wrocławia. .

"DŻI"- W PRAWO, "HA"- LEWO

- Każdy pies biegnący w zaprzęgu jest do mego starannie dobrany i ma swoją ściśle określoną rolę do spełnienia. W pierwszej parze znajduje się pies lider, który kieruje całym zaprzęgiem i od niego zależy kiedy cala ekipa skręca, kiedy przyspiesza;  rae on nadaje rytm wszystkim pozostałym psom Obok Iulera biegnie pies zwany ekspresem, który napędza cały zaprzęg.  ntmi ustawia się psy nieco lżejsze, ale za to bardziej wytrzymałe na długim dystansie. Ostatnia para psów znajduje się bezpośrednio przed saniami, są to już psy najmocniejsze tzw. pociągi, na mch saciężar sań, maszera, bagażu - opowiada z,zlalana maszerka Małgorzata Fopke z Opola. - Na wyścigach tak naprawdę więcej zależy od psów ni2 od nas maszerów, my im wydajemy tylko komendy naprzód zatrzymaj, przyspiesz, ,;dżi'; czyli w prawo, "ha" w lewo. My jesteśmy tylko dodatkiem, sterem, to nasze psy są głównymi bohaterami wyścigów - dodaje pani Małgorzata, głaszcząc swoich "srebrnych bohaterów".

WYTRZYMUJĄ W WIECZNYCH LODACH,

Mimo nawału obowiązków, znany filmowiec, zakochany po uszy w swoich psialsach; Jerzy Prochal; znalazł czas, by trochę przybliżyć nam historię psów. - Jest to rasa szpicowatych, pochodząca od psa torfowego, żyjącego przed 10 tysiącami lat. Do naszych czasów przetrwała niemal o niezmienionym genotypie. Do szpicowatych zalicza się syberyjskiego husky, malamuta, samoyeda i psa grenlandzkiego. Psy te charakteryzują się odpornością na mróz ogromną wytrzymałością i siłą. Chowane przez Czukczów, Kamczadałów i Eskimosów przez tysiąclecia strzegły ich domostw przed dzikimi zwierzętami i wykorzystywane były do ciągnięcia załadowanych tonami sań. Tylko one mogły wytrzymać w wiecznych lodach. Niektóre z tych ras ścigają się nawet w Wysokiej - śmieje się, zmęczony, ale szczęśliwy, bo imprezą udała się na medal, pan Jerzy

Wyścig psich zaprzęgów w Wysokiej zamienił się w prawdziwy jesienno - zimowy piknik. Była gorąca herbata, pamiątki. Z Wielu kibiców na Radocką Gorę wybrało się z całymi rodzinami. Dzieciaki baraszkowały z pieskami, Panie marzyły o srebrnych futrach z huska, panowie rozglądali się za okowitą rodem z Alaski. Wspaniałe puchary, dyplomy, co rusz spiker` wywoływał na podium nazwiska bohaterów psiego ścigania: Piotra Misztaka z Wrocławia, Bartosza Gadziomskiego z Warszawy, sympatyczną Małgorzatę Fopke z Opola. Na podle stanęli i Czesi Milana Metelka, Petr Zdahral, Tomasz Rzidky, syn sławnego maszera Jarosława

Kiedy słonce zachodziło za Wysoką, organizatorzy, kibice, maszerzy, same psy ujadając, umawiali się na następne zawody, ale już na Alasce. Wcześniej jednak wystartują w Zawoi, Jaworzu.

Bo ,;ekspresy Północy" marzą, by stale pędzić z wiatrem w zawody...

Krzysztof Doliński

Tadeusz Majcherek

Zdjęcia: Andrzej Wawok


Powrót na początek strony

ppies-nr2 Nr 2(4) Luty 1999


"ZŁOTE BUTY"

w Wysokiej





w10 Jesienne Międzynarodowe Wyscigi Psich Zaprzęgów "O Złoty But" we wsi Wysoka, leżąca między Kalwarią Zebrzydowską a Wadowicami, odbyły się w zimowej scenerii. Zawodnicy zjechali tłumnie, znartami i sankami, sprawiając tym większę przyjemność swoim psom.
W oficjalnych zawodach udział wzięło 67 załóg w 8 klasach. Walczono o główne trofeum zawodów - Złoty But, przyznawany za zwycięstwo w poszczególnych klasach. Wszyscy uczestnicy otrzymali buty traperskie, upominki i dyplomy, a na najlepszych czekały puchary, medale, nagrody rzeczowe. Do konkurencji dopuszczono nie tylko psy rasowe, ale również mieszańce. Wielką atrakcją były "półoficjalne" wyścigi dla dzieci. Przygotowano krótką trasę, którą mali zawodnicy musieli pokonać z jakimkolwiek psem, pod opieką rodzica lub doświadczonego maszera.w9 Przystępowali do konkurencji z wielkim zaangażowaniem. Spisali się świetnie, ukończyli wyścig z bardzo dobrym czasem, zdobywając dyplomy i słodkie upominki. Honorowymi gośćmi byli zdobywcy najwyższego szczytu Antarktydy, Mount Vinson: Anna Czerwińska, Leszek Cichy, Janusz Majer i Wojciech Ostrowski - autor dokumentalnego filmu z wyprawy. Na wieczorze maszera bohaterowie opiwiadali o pokonywaniu drigi polarnej. Bardziej intymne rozmowy kontynuowano przy iweczornym ognisku. Wyjeżdżaliśmy pełni wrażeń, zachwyceni widowiskowością imprezy, wzbogaceni o nową wiedzę i nowe przyjaźnie.
Tekst i foto: Tomasz Gracz

 

 


Powrót na początek strony

Strona główna


Serwis sponsorowany przez GRAFKOM Systemy Komputerowe